Jeśli karmisz piersią i zupełnie nie wiesz, co „wolno” Ci jeść, jesteś w bardzo licznym gronie. Ciocie, babcie, grupy na Facebooku, rolki na Instagramie, „złote rady” sprzed 30 lat - w efekcie można odnieść wrażenie, że praktycznie wszystko na Twoim talerzu to potencjalne zagrożenie.
Tymczasem najważniejsza informacja, która ginie w tym hałasie, jest taka: zdecydowana większość mam karmiących piersią nie potrzebuje restrykcyjnej diety.
Organizm wie, co robi. Potrafi wyprodukować mleko z bardzo różnych produktów. Nie musisz z góry rezygnować z nabiału, jeść przez pół roku wyłącznie gotowanego kurczaka ani panikować przy każdej ochocie na curry.
Poniżej znajdziesz omówienie tego, co jeść podczas karmienia piersią, czego rzeczywiście lepiej pilnować i które mity można spokojnie włożyć między bajki. Bez straszenia, w oparciu o zalecenia polskich i europejskich specjalistów, z myślą o realnym życiu z niemowlakiem, który ma gdzieś, czy zdążyłaś zjeść obiad.
Prawdopodobnie słyszałaś choć jedno z poniższych:
W większości to mity.
Skład mleka kobiecego jest znacznie stabilniejszy, niż się powszechnie uważa. Według Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, zaleceń Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej oraz europejskich organizacji zajmujących się karmieniem piersią, dieta mamy wpływa tylko na niektóre składniki mleka i zwykle nie są to zmiany dramatyczne.
Organizm stawia potrzeby dziecka bardzo wysoko. Jeśli trzeba, sięga po Twoje zapasy i i tak produkuje mleko odpowiednie dla malucha. Nie znaczy to, że Twoje jedzenie nie ma znaczenia - ma, ale przede wszystkim dla Twojej energii, nastroju i zdrowia na przyszłość. Skrajne ograniczenia zazwyczaj nie są potrzebne.
W większości przypadków nie.
Nabiał a karmienie piersią
Możesz jeść przetwory mleczne, o ile Twoje dziecko nie ma wyraźnych objawów alergii na białko mleka krowiego (o tym niżej). Jogurt, ser, mleko do kawy czy herbaty - są w porządku u większości mam.
Ostre potrawy a karmienie piersią
W wielu krajach mamy karmiące jedzą na co dzień pikantnie i dzieci rozwijają się prawidłowo. Badania pokazały nawet, że aromaty przypraw (w tym czosnku) przenikają do mleka i mogą ułatwiać późniejsze akceptowanie „rodzinnych” potraw. Mamy w Indiach, Meksyku czy Tajlandii nie żywią się suchą bułką przez rok i Ty też nie musisz.
Czosnek a karmienie piersią
Czosnek może delikatnie zmieniać zapach i smak mleka. Co ciekawe, niemieckie badania wykazały, że niemowlęta po spożyciu czosnku przez mamę często… ssą pierś dłużej. Tak więc teza, że dziecko „odrzuci pierś po czosnku”, ma słabe podstawy.
Kapusta, fasola i gazy u dziecka karmionego piersią
Gazy, które odczuwasz Ty, powstają w Twoich jelitach, nie „przechodzą” do mleka. Nie wędrują prosto do przewodu pokarmowego niemowlęcia. U niektórych dzieci występuje nadwrażliwość na określone białka czy cukry, ale u większości marudzenie i prężenie się nie ma związku z tym, że zjadłaś brokuły.
Produkty warto wykluczać dopiero wtedy, gdy widzisz wyraźny, powtarzalny wzorzec reakcji u dziecka. I zazwyczaj jest to wycofanie jednego składnika na pewien czas, a nie zakaz na pół sklepu.
Zamiast traktować „dietę przy karmieniu piersią” jak listę zakazów, warto pomyśleć o niej jak o zwykłym zdrowym odżywianiu z dodatkową wyrozumiałością dla głodu i zmęczenia.
Dobrze, jeśli na talerzu regularnie pojawiają się:
Dużo produktów roślinnych
Warzywa, owoce, strączki, pełnoziarniste produkty zbożowe. Mrożonki i warzywa z puszki w zalewie wodnej też się liczą - to jest życie, nie program kulinarny.
Dobre źródła białka
Jaja, drób, ryby (w tym tłuste morskie), chude mięso czerwone, gęsty jogurt naturalny, sery, tofu, fasola, soczewica, ciecierzyca, orzechy i pestki.
Zdrowe tłuszcze
Olej rzepakowy i oliwa, awokado, orzechy, pestki, tłuste ryby morskie.
Węglowodany dla energii
Pełnoziarnisty chleb, kasze, płatki owsiane, brązowy ryż, razowy makaron, ziemniaki, bataty. Biały chleb czy ryż nie są „zakazane”, chodzi o proporcje.
Przy noworodku perfekcja jest nierealna. Kanapka z serem i jabłko zjedzone jedną ręką w trakcie karmienia też są normalnym posiłkiem. Dieta karmiącej nie musi wyglądać jak zdjęcie na Instagramie.
Organizm zużywa sporo energii na produkcję mleka. Średnio karmienie piersią wymaga około 400–500 kcal dziennie więcej w pierwszych miesiącach, co potwierdzają m.in. wytyczne Instytutu Matki i Dziecka i polskich dietetyków.
To nie znaczy, że musisz liczyć każdą kalorię. Raczej:
W uproszczeniu:
Jeżeli przed ciążą miałaś nadwagę lub otyłość, organizm częściej sięga do zapasów tkanki tłuszczowej i możesz nie potrzebować pełnych 500 kcal więcej każdego dnia. Kluczowe jest jedzenie „na apetyt”, a nie celowe głodzenie się kosztem samopoczucia.
Nie ma potrzeby wlewać w siebie kilku litrów na siłę ani pić tak długo, aż mocz będzie zupełnie bezbarwny. To dawne, przesadzone zalecenia.
Ogólna wskazówka:
Dla wielu mam karmiących w naszym klimacie wystarcza około 2–2,5 litra płynów dziennie. Wliczają się w to: woda, mleko, słaba herbata, zupy, napoje roślinne, owoce bogate w wodę.
W praktyce ważniejsze od liczenia szklanek jest:
Najlepsza jest zwykła woda, ale możesz też pić:
Suchość w ustach, ból głowy czy zawroty mogą być sygnałem, że płynów jest za mało.
Organizm wykonuje naprawdę ciężką pracę. Dobrze skomponowana dieta karmiącej uwzględnia kilka szczególnie ważnych składników.
W ciąży i przy porodzie zapasy żelaza często spadają. Zmęczenie spowodowane niedoborem żelaza bywa bardzo podobne do „zwykłego” zmęczenia młodej mamy.
Dobre źródła:
Roślinne źródła żelaza warto łączyć z witaminą C (papryka, natka pietruszki, owoce cytrusowe, truskawki), co poprawia wchłanianie. Jeśli straciłaś dużo krwi przy porodzie lub miałaś anemię w ciąży, lekarz może zalecić suplementację.
Wapń jest ważny dla kości i zębów. Gdy w diecie jest go mało, organizm zaczyna „pożyczać” z kości.
Zwykle zaleca się ok. 1000 mg wapnia dziennie z:
Kwasy tłuszczowe omega-3, a szczególnie DHA, są ważne dla rozwoju mózgu i wzroku dziecka oraz Twojego samopoczucia psychicznego.
Znajdziesz je w:
W polskich i europejskich zaleceniach znajdziesz informację, by:
Jeśli nie jesz ryb, warto rozważyć suplement omega-3 na bazie alg, szczególnie przy diecie wegetariańskiej lub wegańskiej.
Witamina D wpływa na kości, odporność i nastrój. W Polsce przez dużą część roku słońca jest za mało, by pokryć zapotrzebowanie samą syntezą skórną.
Aktualne polskie zalecenia mówią, że:
Szczególnie uważne powinny być osoby z ciemniejszą karnacją, małą ekspozycją na słońce czy zakrywające większość ciała ubraniem. Warto omówić dawkę z lekarzem i zajrzeć do aktualnych wytycznych Polskiego Towarzystwa Endokrynologii i Diabetologii.
Jod jest ważny dla pracy tarczycy i rozwoju mózgu dziecka. W Polsce niedobór jodu przez lata był realnym problemem, dlatego joduje się sól kuchenną.
Źródła jodu:
Jeśli nie jesz nabiału ani ryb, poproś lekarza lub dietetyka o ocenę, czy potrzebujesz suplementu z jodem odpowiedniego przy karmieniu piersią.
Do tej pory mówiliśmy głównie o tym, co można jeść podczas karmienia piersią. Są jednak kwestie, przy których trzeba trochę ostrożności.
Nie musisz rezygnować z kawy. Dobra wiadomość dla wielu mam.
Kofeina przenika do mleka, ale zwykle w niewielkich ilościach. Większość zaleceń, w tym rekomendacje polskich i europejskich ekspertów, mówi o utrzymaniu spożycia kofeiny na poziomie około 200–300 mg dziennie podczas karmienia piersią.
W praktyce to odpowiednik mniej więcej:
Warto pamiętać, że:
Jeśli Twoje dziecko jest wyjątkowo niespokojne, bardzo trudno je uśpić, a Ty pijesz sporo kawy czy energetyków, zrób próbę ograniczenia kofeiny na kilka dni i obserwuj, czy widzisz różnicę.
Nie istnieje poziom alkoholu, który byłby w 100% bezpieczny dla dziecka, choć sposób przenikania alkoholu do mleka bywa mocno źle rozumiany.
Najważniejsze fakty:
Polskie i europejskie organizacje zdrowotne zalecają w okresie karmienia piersią albo unikanie alkoholu, albo bardzo umiarkowane, okazjonalne spożycie, z zachowaniem odstępu czasowego od karmienia.
Jeśli zdecydujesz się coś wypić:
Jeśli piersi w tym czasie zrobią się zbyt pełne i bolesne, możesz odciągnąć mleko i wylać je, żeby sobie ulżyć. Właśnie do tego, a nie do „czyszczenia” mleka z alkoholu, służy tzw. „pump and dump”.
Jeżeli zauważasz, że trudno Ci ograniczyć alkohol lub temat jest dla Ciebie trudny, warto szczerze porozmawiać z lekarzem rodzinnym czy położną.
Tu pojawiają się duże różnice indywidualne.
U niektórych niemowląt rzeczywiście widać nadwrażliwość na konkretne składniki w diecie mamy. Wśród najczęściej „oskarżanych” są:
Kluczowe jest jednak to, że nie dotyczy to wszystkich dzieci. Za każdą mamą, która przysięga, że po zjedzeniu cebuli jej dziecko przepłakało pół nocy, stoi inna, której maluch przespał spokojnie wieczór po solidnej porcji leczo.
Rozsądne postępowanie:
Jeśli objawy znikają bez produktu i wracają wyraźnie po ponownym wprowadzeniu, prawdopodobnie masz własny „triger”. Z wiekiem dziecka i dojrzewaniem jego układu pokarmowego taka wrażliwość zazwyczaj słabnie.
Gdy zaczynasz wykluczać całe grupy produktów (np. nabiał i soję jednocześnie) lub więcej niż 1–2 składniki, skontaktuj się z dietetykiem lub lekarzem. Chodzi o to, by dieta karmiącej mamy nadal pokrywała Twoje potrzeby na białko, wapń, energię i inne składniki.
U większości niemowląt dieta mamy nie powoduje niczego poza drobnymi wahaniami nastroju i ilości gazów. U niewielkiej grupy pojawiają się jednak prawdziwe alergie lub nietolerancje.
Najczęściej mówi się o alergii na białko mleka krowiego (ABMK / CMPA).
Białko mleka krowiego z Twojej diety może w niewielkich ilościach przenikać do mleka. U dzieci z alergią wystarczą te śladowe ilości, by wywołać objawy.
Niepokojące sygnały to m.in.:
To coś zupełnie innego niż trochę gazów czy „zwykła” popołudniowa histeria.
Jeśli zauważasz takie objawy:
Zwykle pod kontrolą lekarza:
Inne alergeny, takie jak soja, jaja czy orzechy, także mogą pojawiać się w mleku mamy, ale reakcje na nie są zdecydowanie rzadsze. Samodzielne wykluczanie wielu potencjalnych alergenów naraz bez potwierdzenia zwykle przynosi więcej szkody niż pożytku.
W Polsce zalecenia są jasne:
Nawet jeśli Ty suplementujesz witaminę D, w typowych dawkach nie przechodzi jej do mleka na tyle, by pokryć całe zapotrzebowanie dziecka. Dlatego krople dla malucha są tak ważne.
Jeśli jesz tłuste ryby morskie 1–2 razy w tygodniu, z reguły dostarczasz przyzwoitą ilość omega-3. Przy rzadszym spożyciu, a szczególnie przy diecie wegetariańskiej lub wegańskiej, suplement omega-3 karmienie piersią może być dobrym pomysłem.
Wybieraj:
Inne suplementy:
Jeśli nie wiesz, co będzie dla Ciebie najlepsze, warto skonsultować się z lekarzem, położną lub dietetykiem. Unikaj przypadkowych, wysokodawkowych suplementów obiecujących „cudowny wzrost laktacji”.
Bycie młodą mamą dziś oznacza presję z każdej strony: tak karm, tak wyglądaj, tego nie jedz, to jedz koniecznie. Można się w tym wszystkim zwyczajnie pogubić.
Warto sobie przypomnieć:
Dlatego:
A jeśli czasem Twoja „dieta przy karmieniu piersią” to herbata, tost i kilka herbatników zjedzonych w biegu? Nadal jesteś dobrą mamą. Troszcz się o siebie choć w takim stopniu, w jakim troszczysz się o malucha. Organizm zadba o resztę.